Nasz Tygodnik Chodzieki

  
wyszukiwanie zaawansowane
aquafitnes


Interesuje mnie tylko Chodzież.
Jest jednym z najwybitniejszych światowych pianistów, a urodził się w 1931 roku w Chodzieży. Wszystko wskazuje na to, że mieszkający od dziesięcioleci w Salzburgu artysta, odwiedzi swoje rodzinne miasto na początku września. O tym, że jest szansa na to, by Adam Harasiewicz przyjechał do Chodzieży, pisaliśmy już w ubiegłym roku. Wtedy bowiem, z inicjatywy Romana Grewlinga, zawiązał się komitet organizacyjny, przygotowujący tę wizytę. - Wprawdzie mieszkał tu bardzo krótko, bo zaledwie dwa lata, ale przecież to rodowity chodzieżanin - tłumaczył kilka miesięcy temu R. Grewling. - Chodzieży na pewno nie pamięta, więc … musi ją poznać. Roman Grewling znalazł wielu sympatyków tego pomysłu. Natychmiast zainteresowali się nim ówczesny starosta, dziś wicestarosta - Mirosław Juraszek i burmistrz Chodzieży Jacek Gursz. Aktywnie w prace komitetu włączył się też Aleksy Zalwert oraz kilku członków chodzieskiego oddziału Towarzystwa Pamięci Powstania Wielkopolskiego. W czwartek odbyło się kolejne spotkanie komitetu, podczas którego ustalono kilka ważnych już konkretów...
Więcej w NTCh
Autor: Ryszard Cichocki | dodano: 2011-03-23
Dzieje BAPTYSTÓW w Chodzieży. (CZ. II)
Szczególną rolę w gminie baptystycznej w Chodzieży odegrał również Justus Schmidt (1885-1973) (który był także sprzedawcą rowerów) z ul. Raczkowskiego. Nazywano go „pobożnym Schmidtem”, ponieważ w całym swoim życiu kierował się miłością bliźniego oraz pomocą drugiemu człowiekowi. Wielokrotnie przeciwstawiał się złemu traktowaniu Polaków przez władzą nazistowską, za co mu grożono i był karany. Mimo to, jako że był Niemcem, został uwięziony przez sowieckie i polskie wojsko w styczniu 1945. W więzieniu przebywał kilka lat. W tym czasie Schmidt był wypuszczany do pracy w mieście, gdyż mieszkańcy Chodzieży potrzebowali jego umiejętności naprawy maszyn do szycia oraz rowerów. Każde z tych wyjść wykorzystywał, by pomóc tam, gdzie pomoc była konieczna. W roku 1948 pozwolono mu wyjechać z Polski. Zmarł w roku 1973 w Melsungen k/Kassel, gdzie „zbudował” nowe życie. Wkroczenie wojsk sowieckich i polskich do Chodzieży w styczniu 1945 zapoczątkowało ciężkie czasy dla rodziny Kluttig. W tym okresie dzieci rodziny Kluttig żyły bez rodziców pod opieką pomocy domowej Auguste. Kilka dni wcześniej ich macocha wyjechała do Torunia, by tam uregulować osobiste sprawy. Pewien żołnierz bez namysłu podpalił amunicję zgromadzoną przez niemieckie władze w kaplicy baptystów. Nie wziął pod uwagę tego, że w budynku mieszkają dzieci...
Więcej w NTCh
Autor: Leszek Czywczyński | dodano: 2011-03-23
Reklama
valid with:     looks great in:
Nasz Tygodnik Chodzieski - Wydanie internetowe - www.nasztygodnik.pl © 2007 - Wszelkie prawa zastrzeżone - Powered by NET-ART